Pominę komplikacje natury "cholera, spóźnię się!!" i "w mordę, właśnie teraz się rozładował telefon!!". Z godnością przejdę także nad sprawą wejść z umówionymi znajomymi - starczy, że znalazłem ich gdzieś w połowie koncertu Vavamuffin.
Właśnie! Toż to Vavamuffin graly!! I jak? Spoooookoooo, ziooooom!! Chil out, man and relax:-D Muzycznie grali spokowaśnie, choć się mógłbym przyczepić do paru szczegółów typu "udziwnianie utworu w trakcie koncertu", czyli zmiany tempa wokali w "Jah jest prezydentem", czy oddawanie całego refrenu "Bless" do ś
Jest jednak coś, czego Vava nie powinni robić. Gadać z widownią. Są tak drętwi w konferansjerce, że głowa boli i uszy małe. "Kto nie szanuje kobiet, ten pisze komentarze na Onet"... Załamka... Po co zapodawać text, który zaraz potem sami komentujemy jako beznadziejny? Też tak czasami robię, ale przed grupką znajomych, ale nie marnuję na to czasu parutysięcznej widowni. No i ten ich zachwyt Warszawą... Ja wiem, stolica to piękne miasto, też je kocham, jestem kibicem warszawskiej drużyny, ale nie zwierzałbym się z tego w przerwach pomiędzy wszystkimi utworami... Wystarczy, że nazwa kapeli wskazuje conieco, nie trzeba cały czas o tym ględzić...
Tak więc - muzzik gitens, ale konferansjerka kulawa na obie nogi...
Po Vava wyskoczyły jakieś dwa chłopaki z ekipy 16 Wersów i zaczęli beatbox. Cóż... Taaak... Hmmm... Doceniamy starania, cośtam się udało, cośtam wyszło, ale nie była to czołówka światowa - niektóre dźwięki były zdecydowanie zbyt amatorskie (czytaj: zwykłe plucie i prykanie). Szybko weszli, pokrzyczeli nazwę poprzedniej kapeli, rozgrzali ludzi na kolejną i szybko zeszli.
Nastę
Dobra, przerwka na ostygnięcie... Luzik... Relax i spokój...
No, spokojniejszy i rozbuzzowany, chciałbym pozdrowić ekipę, która mi towarzyszyła (i przesłać im srogie spojrzenie za pozostanie na Strachach) - wyjątkowo nie byłem na koncercie z tatą, który teraz rozwiewa grzywkę na mazurskich jeziorach. No więc, dla ziomkoof (czy raczej dwóch ziomic i jednego zioma): Pozdro i Oi!!!
P.S. A propos artystów. Najpierw Vavamuffin: zauważyłem, że w "Bless" w momencie skreczowanych wokali zmaltretowano i pocięto mega-super-duper-cosmo-hit "In the jungle". Odkryłem to na mp3 - nie mam takiego sokolego ucha (hmmm...), by to wyłapać na koncercie. Odkrycie pewnie niewielkie, ale dal mnie wielkie.
A tera Strachy Na Lach: czy ktoś mi wytłumaczy dwie rzeczy: Co w tym jest fajnego? Co w tym jest do skakania? Pytam serio, bez cienia złośliwości...








I took this new free iQ quiz my friend showed me. you should check it out. just CLICK HERE TO TAKE THE FREE IQ TEST
--
Rzuć wszystko i idź SŁUŻYĆ OJCZYŹNIE!
--
W ramach odstresowania:
[link]
--
Rzuć wszystko i idź SŁUŻYĆ OJCZYŹNIE!
--
W ramach odstresowania:
[link]
Nice gallery
Have a great day
--
DeviantART is like a drug to me, but a really good drug and im addicted to it!
--
"Gdy w życiu mądra spotka cię przestroga: głową muru nie przebijesz nie wierz temu" Józef Piłsudski
--
British-Jamaican Style: SKA forever
--
Mazowiecka Kompania Zbrojna
--
British-Jamaican Style: SKA forever
--
Rzuć wszystko i idź SŁUŻYĆ OJCZYŹNIE!
--
W ramach odstresowania:
[link]
--
British-Jamaican Style: SKA forever
--
Mazowiecka Kompania Zbrojna
Previous Page12Next Page